|
Delfy
(po grecku Delfoi, po łacinie Delphi), prastare miasto i świątynia
grecka u stóp Parnasu, 13 km od zatoki Korynckiej, na drodze z Termopilów
na Peloponez. Istniało niewątpliwie już w epoce mykeńskiej, o czym
świadczą liczne wykopaliska. Zna Delfy i czci Homer, który jednak
nazywa je Pythó. Miasteczko Delfy większego znaczenia nie miało
nigdy, całą sławę zawdzięczało wyroczni. Powoli powstał tu cały
okręg kultu, gdyż niemal wszystkie państewka Grecji chciały tu na świętej
ziemi Apollina mieć swoje świątynie. Ośrodkiem tego świętego okręgu
była świątynia Apollina, odbudowana po pożarze z 548 p.n.e. roku za
pieniądze Alkmeonidów,
przy wydatnej pomocy faraona Amazisa.
W roku 373 p.n.e. ponownie zniszczona przez trzęsienie ziemi i przez pożar,
została odbudowana przez Amfiktionów.
Wyrocznia Delficka - sławna w starożytnej Grecji wyrocznia w Delfach, która ogłaszała swe przepowiednie przez kapłankę. Kapłanka ta musiała mieć co najmniej 50 lat i zwana była Pytią. Pytia piła ze świętego źródła Kassotis, żuła liście laurowe i z wysokości swego trójnogu wygłaszała święte słowa wyroczni czasami od razu w formie heksametrycznej, zwykle jednak dopiero świątynni poeci układali jej słowa w formie poetyckiej. Zwyczaj ten, poniechany w czasach upadku, znów został wskrzeszony za cesarstwa rzymskiego. Co jakiś czas odżywają sugestie, że Pytia wygłaszała swe przepowiednie pod wpływem upajających wyziewów, wydobywających się w świątyni. Zapytywać wyrocznię mieli prawo tylko mężczyźni po szeregu obrzędów oczyszczających i po złożeniu przepisanych ofiar. Pytania mogły dotyczyć wszystkich dziedzin życia. Słynne było, na przykład, pytanie Chajrefona, kto jest najmądrzejszym człowiekiem w Grecji. Odpowiedź wyroczni brzmiała: Sokrates.
|
|
zobacz tez : |
|
Geneza wyroczni Historia wyroczni to dzieje potężnych mocy, naturalnych i nadprzyrodzonych. Od początku dziejów Grecję regularnie nawiedzały trzęsienia ziemi, fale przypływów, a nawet erupcje wulkanów. Te przejawy potężnych sił natury dały początek starożytnym legendom o kapryśnych bogach i stworzyły sprzyjający grunt do powstania samej wyroczni. W Delfach na zboczu góry, na wysokości około 700m n.p.m., starożytni Grecy wznieśli świątynię ku czci Apolla, boga wróżb. Kusili los, gdyż teren nie należał do stabilnych, a dodatkowo trudno tu było budować. W pobliżu niczego nie było - to było kompletne odludzie. Nie była to dobra lokalizacja, więc Grecy musieli mieć inne naprawdę ważne powody, aby zbudować świątynię właśnie w tym miejscu. Wybór takiej lokalizacji nie mógł być więc przypadkowy. Co spowodowało, że starożytni Grecy wznieśli w tym miejscu świątynię ku czci Apolla ? Według mitów pierwsza wyrocznia w tym miejscu poświęcona była Gai - Matce Ziemi i Posejdonowi - władcy mórz. Sanktuarium to określane było wówczas mianem Pytho. W pobliskiej jaskini mieszkał wąż (smok) Python, syn Gai, z którym komunikowano się za pomocą kapłanki Pytii. Pyton został zabity przez Apollina, którego kult przywędrował tu z Krety. Według legendy bóg przybył tu z zamieszkałej przez Kreteńczyków wyspy Delos pod postacią delfina. To od tego zwierzęcia pochodzi obecna nazwa tego miejsca (gr. Delphoi). Wówczas to Apollo przyjął tytuł Pytyjski i objął w posiadanie sanktuarium przeganiając Gaję i Posejdona. Aby uczcić to wydarzenie, a także w celu zjednania sobie bogów, co cztery lata organizowano tu igrzyska pytyjskie (zawody muzyczne, poetyckie i sportowe). Miejsce to stało się najważniejszym, obok Delos, ośrodkiem kultu Apollina - wyrocznia delficka stała się głównym centrum religijnym greckiego świata.
Zeus wypuścił z zachodniego i wschodniego krańca Ziemi dwa orły. Ptaki spotkały się na niebie dokładnie nad tym miejscem, w którym obecnie znajdują się Delfy. Jeśli by założyć, że ptaki pokonały tę samą drogę, to miejsce ich spotkania było w środku ziemi. W środku całego greckiego świata. Miejsce to zaznaczał wielki kamień w kształcie jaja, opisywany przez greckiego historyka Pauzaniusza, który odwiedził świątynię w IIw. n.e. Głaz określano słowem ges omphalos czyli "pępek ziemi" albo po prostu omfalos i przechowywano później w świątyni. Ale fakt, że był to "pępek świata", to jeszcze chyba zbyt mało, aby wybudować akurat tu wielkie sanktuarium. Musiały być więc inne, ważniejsze powody. Zgodnie z inną legendą na południowym zboczu góry Parnas wypasano kiedyś trzody. Pasterz imieniem Koretas zauważył, że w pewnym miejscu stoku jego kozy zaczynały meczeć w niezwykły sposób, lub nawet przemówiły ludzkim głosem. Ciekawy jaka jest tego przyczyna nachylił się nad tym miejscem i zaczął wypowiadać dziwne słowa. Przyjaciele podbiegli do niego. Słuchając go pojęli, że przepowiada on przyszłość. Kiedy wróżby się sprawdziły zapanowało powszechne przekonanie, że miejsce to posiada wieszczą moc. I to była chyba zasadnicza przyczyna późniejszej lokalizacji w tym miejscu świątyni Apollina. Zanim jednak ona powstała wieszczka Pytia, która zastąpiła w przepowiadaniu przyszłości pasterza, wróżyła pod gołym niebem. Potem powstała pierwsza świątynia - w formie szałasu z gałęzi wawrzynu. Drugą pszczoły zrobiły z wosku i swego pierza. Trzecią świątynię odlano z brązu. Nie wiadomo co się z nią stało. Według jednych spadła w jakąś rozpadlinę w ziemi, według innych spłonęła. Czwartą świątynię, kamienną, zbudowali Trofonios i Agamedes. Ludowe opowieści głosiły, że spłonęła w 548r. p.n.e. Dopiero po nich nastały świątynie, o których mamy wiedzę historyczną. Pytia to nie imię konkretnej wieszczki. Słowo to raczej określa kobietę, która swymi ustami przekazywała słowa boga Apolla ludziom. Pierwsze Pytie zasiadały na trójnogu nad tą szczeliną wypełnioną oparami i wygłaszały proroctwa dotyczące przyszłości. W miarę rozwoju wyroczni, zasiadanie przez Pytię na trójnogu poprzedzone było złożeniem bogu ofiary z kozy. Z czasem pojawili się kapłani, którzy określali kolejność zadawania pytań, dając pierwszeństwo przedstawicielom miast i państw potem dowódcom wojskowym, sportowcom, poetom i w końcu zwykłym obywatelom troszczącym się o swoje rodziny i własne interesy.
|
|
Rozwój sanktuarium Legenda o przedhelleńskim pochodzeniu miejsca kultu Apolla udokumentowana jest przez znaleziska archeologiczne sprzed XVIw. p.n.e. Ułamki naczyń datowane na ten okres świadczą o początkach osadnictwa, nie rozstrzygają jednak, czy miejsce to było już wtedy wyrocznią. Jednak już w czasach mykeńskich (XIVw. p.n.e.) kult Apollina i wyrocznia w Delfach zaczęły zdobywać popularność w świecie greckim. Po przybyciu do Grecji Dorów (XIIw. p.n.e.) sanktuarium znalazło się w centrum luźnego związku 12 greckich miast-państw, zwanego Amfiktonią Delficką. Większość badaczy przypuszcza, że wyrocznia delficka ugruntowała się w VIIIw. p.n.e., kiedy fundatorzy nowych kolonii w zachodniej części Morza Śródziemnego, w Azji, Afryce czy nad Morzem Czarnym konsultowali z Pytią konkretne lokalizacje. Tereny Amfiktoni należały jednak do pobliskiego miasta Krissy, które w miarę wzrostu rangi wyroczni wymuszało coraz większe daniny od pielgrzymów. Dopiero w VIw. p.n.e. Amfiktonia zdecydowała się przerwać ten proceder. Wybuchła pierwsza z kilku świętych wojen. Delfy zostały oderwane od Krissy i stały sie niezależnym polis, które w ciągu kilkudziesięciu lat przerodziło się w jedno z największych sanktuariów Grecji.
W Atenach w VIw. p.n.e. pewien polityk z rodu Alkmeonidów o imieniu Klejstenes zapragnął wykorzystać wyrocznię dla swych własnych celów. Potrzebował poparcia. Zdecydował się więc na budowę świątyni w miejscu, gdzie pojawiał się słodko pachnący obłok, na miejscu tej, która spłonęła w 548r. p.n.e. Budowę rozpoczęto w 515r. p.n.e. Pierwszy etap prac polegał na wzniesieniu muru oporowego, podtrzymującego masywny taras o wymiarach 22x65 m. Kolumny wykuto z miejscowego wapienia. By przypodobać się Apollinowi Klejstenes z własnej kiesy zapłacił za wspaniałą marmurową fasadę budowli. Był pewien swego. Zamierzał zyskać poparcie wyroczni i tym samym zdobyć polityczną władzę w Atenach. Miał rację, legenda mówi, że bogowie otoczyli Klejstenesa opieką, pomagając mu w karierze. Budowę świątyni ukończono w 510r. p.n.e., a kilka lat później Klejstenes objął przywództwo w Atenach i rozpoczął tam wielkie reformy demokratyczne. Świątynia Apollina znajdowała się w centrum Świętego Kręgu. Miał on kształt zbliżony do trapeza. Otoczony był murem i przecięty sześcioma tarasami, które łączyła Święta Droga. Po obu stronach drogi ustawione były pomniki wotywne (dziękczynne) i skarbce. Na poszczególnych tarasach znajdowały się portyki, sala spotkań, teatr, w którym odbywały się konkursy poetyckie podczas igrzysk pytyjskich i wiele innych budowli. Oprócz Świętego Kręgu w skład kompleksu wchodziły święte źródło Kastalskie oraz - sanktuarium Ateny Pronaja - "strażniczki świątyni" - obecnie nazywane Marmaria.
|
|
Lata świetności Lata największej świetności wyroczni przypadają na VIII-Vw. p.n.e., ale szczyt popularności i wpływów politycznych w całym świecie greckim osiągnęła w VI-Vw. p.n.e. Pielgrzymi wędrowali do Delf tygodniami, a nawet miesiącami. Starali się stanąć przed wyrocznią siódmego dnia miesiąca. Był on poświęcony Apollinowi i uważano go za szczególnie pomyślny. Tego dnia wchodzili na teren wyroczni w miejscu zwanym obecnie Marmaria. Obmywali się w pobliskim źródle Kastalia i tak oczyszczeni szli pod górę niosąc bogu podarki. Najczęściej były to zwierzęta ofiarne - owce lub kozy Wkraczali na święty teren przez bramę u stóp góry. Idąc Świętą Drogą wspinali się po zboczu mijając skarbce, wojenne mauzolea, symbol omfalosa - "pępka ziemi", mający uświadomić im, że w Delfach znajdują się w centrum świata. W tym miejscu ukazywał im się cel pielgrzymki - przed oczami mieli fasadę świątyni Apolla. W świątyni słowa Apollina przekazywała kapłanom kobieta zwana Pytią, która poświęcała swoje życie aby w ten sposób służyć pielgrzymom. Nie działo się tak bez powodu. Gdyby z bogiem kontaktował się mężczyzna z czasem mógłby stać się zbyt potężny. Kobiety nie miały w starożytnej Grecji żadnych praw. Kapłani mogli więc w pełni kontrolować coraz bardziej lukratywne przedsięwzięcie. To oni pociągali za wszystkie sznurki. Słowa boga przekazywała kobieta ponieważ można było nią manipulować. Pytie wybierane były przez kolegium kapłanów spośród prostych dziewcząt delfickich, które wychowywały się od dzieciństwa przy świątyni. Początkowo były to młode dziewice, ale później wybierano na Pytię kobietę dojrzałą, przeważnie co najmniej pięćdziesięcioletnią. W czasach największej świetności równocześnie działały trzy Pytie. Każda prorocza sesja przypominała przedstawienie teatralne. Wierni (tylko mężczyźni) docierali do wnętrza świątyni. Palił się tam wieczny ogień podtrzymywany przez delfickie kobiety. Kapłani odbierali od pielgrzymów napisane na tabliczkach pytania do Apollina i zanosili je Pytii. Kapłanka zasiadała w pomieszczeniu znajdującym się poniżej podłogi świątyni - adytonie. Słowo to oznacza "miejsce niedostępne", bo rzeczywiście dostęp tam mieli oprócz Pytii tylko kapłani. To co działo się później jest sednem tajemnicy. Chociaż wyrocznia delficka istniała ponad 1000 lat, brak jest dokładnych świadectw jak wyglądało jej wieszczenie. Chociaż goście wyroczni wierzyli (mniej lub bardziej), że ustami Pytii przemawia do nich sam Apollo, to już ponad dwa tysiące lat temu zaczęto szukać naukowego wyjaśnienia tego fenomenu. W czasach starożytnych uważano, że wieszcze natchnienie Pytii wywoływane jest wdychaniem gazu. Wieszczka zasiadała na trójnogu nad szczeliną w ziemi, z której wydobywały się naturalne gazy, powodujące u niej stan oszołomienia, a nawet trans. Jednak takie teorie nie łatwo było pogodzić z religią. Bo niby dlaczego bóg nie mógłby bezpośrednio wstępować w ciało medium tylko musiałby do tego używać zjawisk geologicznych ? Wyjaśniano to więc tak, że Apollo jako bóg nie chciał się bezpośrednio wiązać ze śmiertelnikiem i wykorzystywał do przekazywania swych proroctw elementy świata przyrody.
Teoria ta była niezwykle popularna, a potwierdzały ją przekazy historyczne - teksty historyków (Diodor Sycylijski), filozofów i naukowców (Platon, Strabon), poetów (Ajschylos) i wielu innych. Przede wszystkim jednak opierano się na tekstach słynnego biografa Plutarcha, który przez pewien czas przebywał w Delfach jako kapłan Apollina. Według niego wydobywająca się z ziemi pneuma (gr. gaz, opar, tchnienie) inicjowała medium. Mamy też opis podstawowych właściwości fizycznych pneumy - zaobserwowano wydobywający się z adytonu zapach słodkich perfum, odczuwany nawet w przedsionku. Według Plutarcha gaz ten nie wydobywał się bezpośrednio z ziemi, tylko z wody źródła tryskającego pod podłogą adytonu. Potwierdzałby to jedyny zachowany wizerunek Pytii, z okresu działania wyroczni, na którym kapłanka trzyma w dłoni naczynie, w którym prawdopodobnie była woda ze źródła. Jednak z całą pewnością nie ustalono czy gaz rzeczywiście uwalniał się z wody, czy też uchodził bezpośrednio ze szczeliny w ziemi. Czasem gdy zmuszano wieszczkę do proroctw w "nieodpowiednim" dniu, obserwowano nietypowe zachowanie Pytii - krzyki i miotanie się po całym pomieszczeniu. Źródła podają też co najmniej jeden przypadek, w którym stan wieszczki bardzo się pogorszył, zapadła w śpiączkę i zmarła po kilku dniach. W odpowiedzi na zadane bóstwu pytania Pytia wypowiadała z jego natchnienia luźne słowa. Kapłani notowali je, a ponieważ były one często niezrozumiałe musieli je interpretować. Odpowiedzi zawsze były dwuznaczne lub niejasne. Filozof Plutarch, który jako kapłan był obecny podczas sesji i notował odpowiedzi Pytii tak opisał wyrocznię: Bóg który przemawia w Delfach nic nie mówi dokładnie, ani nie skrywa prawdy - daje tylko znaki. Trafił w samo sedno - wyrocznia daje wskazówkę, która pomaga przewidzieć przyszłość temu, kto potrafi ją odczytać. Kapłani czuwali także nad tym aby pielgrzymi otrzymywali zawsze satysfakcjonujące ich odpowiedzi. A przy odrobinie wprawy nie było to aż takie trudne. Pielgrzymi, którzy tu przybywali często musieli czekać wiele dni. Nudę zabijali prowadząc długie rozmowy. Powiadali sobie: w moim mieście zdarzyło się to, a w twoim tamto. Te wiadomości trafiały do uszu kapłanów, którzy zdobywali ogólna wiedzę o wydarzeniach w regionie. Zapewne posługiwali się nią gdy układali odpowiedzi. Gotowe, odpowiednio zinterpretowane odpowiedzi kapłani przekazywali na tabliczce cierpliwie czekającym pielgrzymom. Zapisane odpowiedzi najczęściej miały formę wierszowanego heksametru - najpopularniejszej formy greckiej poezji epickiej, w której zapisane były m.in. Illiada i Odyseja Homera. Warto tu zacytować kilka najpopularniejszych proroctw Pytii. Król Lidii Krezus zasięgnął ok. 546r. p.n.e. rady w sprawie planowanej inwazji na terytoria perskie. W odpowiedzi usłyszał, że jeżeli zaatakuje i przekroczy rzekę, to spowoduje upadek wielkiego państwa. Krezus wyruszył na wojnę licząc na upadek Persji - w rzeczywistości przekroczył rzekę Halys i upadło wielkie państwo, ale własne Krezusa. Ktoś inny pytał wyrocznię jakiej płci narodzi mu się potomek. Uzyskał odpowiedź: "syn nie córka". Jeśli urodził się chłopiec miało to znaczyć: "syn, nie córka", ale jeśli urodziła się dziewczynka miało to oznaczać: "syn nie, córka". Wyrocznia była więc zawsze górą, a zawiedzeni pytający zarzucali sobie złą interpretację przepowiedni. Jednym z najsłynniejszych jest mityczne proroctwo dla Edypa. Ale aby je wyjaśnić trzeba jednak napisać trochę więcej. Tebami rządził król Lajos. Wyrocznia delficka ostrzegła go, że polegnie z ręki własnego syna, który potem ożeni się z żoną Lajosa, a swoją matką, Jokastą. Gdy narodził im się syn, przekłuli mu pięty żelaznymi kolcami, związali i porzucili w górach. Dziecko znaleźli pasterze i zanieśli do Koryntu, aby oddać na wychowanie królowej, która nie miała własnego potomstwa. Chłopak miał nogi nabrzmiałe od przekłucia, przezwano go więc Edyp (Ojdipus - "spuchnięta noga"). Edyp nie czuł się szczęśliwy, rówieśnicy nazywali go podrzutkiem, a nikt nie chciał wyjawić tajemnicy jego pochodzenia. Pojechał zatem do Delf, do wyroczni. Tam usłyszał od Apollina aby nie wracał do ojczyzny, gdyż zabije ojca i ożeni się z matką. Edyp sądząc, że to król i królowa Koryntu są jego rodzicami, postanowił osiedlić się z dala od nich. Opuścił Delfy i na bardzo wąskim odcinku drogi spotkał wóz, na którym siedziała jakaś ważna osobistość w otoczeniu kilku dworzan. Nie było miejsca aby się wyminąć. Służba krzyknęła na Edypa, aby ustąpił im drogi. Butny młodzieniec nie usłuchał. Wywiązała kłótnia i bójka, w której poniosła śmierć owa ważna osoba z wozu i jej dworzanie. Edyp poszedł dalej, nie domyślając się, że zabił własnego ojca - Lajosa. Młodzieniec dotarł do Teb, nękanych przez Sfinksa. Rządzący tam pod nieobecność Lajosa Kreon obiecał za rozwiązanie zagadki Sfinksa tron tebański i rękę królowej Jokasty, wdowy po Lajosie. Edyp rozwiązał zagadkę, a Kreon dotrzymał słowa - Edyp ożenił się z Jokastą i objął tron tebański. Tak spełniła się podwójna przepowiednia Pytii dana Lajosowi i Edypowi. W czasach współczesnych Plutarchowi (Iw. n.e.) stężenie pneumy zaczęło się zmniejszać, z czym mogło się wiązać osłabienie politycznej rangi wyroczni delfickiej. Dodatkowy cios zadali Rzymianie, których bardzo interesowały zgromadzone w Delfach skarby. Cesarz Neron wywiózł kosztowności i kilkaset brązowych posągów. Inni nie byli "gorsi". Ale mimo to Delfy zachowały swe wpływy przez ponad 1000 lat, dostarczając Grekom proroctw i tym samym spełniając ich obsesyjne pragnienie ominięcia pułapek przyszłości. W końcu jednak czas wyroczni przeminął. Potężne siły natury i religia, które przyczyniły się do powstania wyroczni doprowadziły w końcu do jej upadku. Trzęsienia ziemi zburzyły świątynię Apolla, a nowa religia - chrześcijaństwo - wyparła starych bogów. Cesarz Teodozjusz podniósł chrześcijaństwo do rangi religii państwowej. Nie mogąc zaakceptować kultywowania pogańskich obrzędów nakazał w 391r. n.e. zamknięcie wyroczni.
|
|
Tajemnica wyroczni Pierwsze teorie współczesne (przełom XIX i XX w.) Przez wieki uznawano klasyczną (starożytną) teorię, tłumaczącą zjawiska związane z wyrocznią transem Pytii wywoływanym przez gazy wydostające się z ziemi. W 1893 r. młody angielski naukowiec Adolphe Paul Oppe uczestniczył we francuskich wykopaliskach w Delfach. Ponieważ w odkrytych fundamentach świątyni nie znaleziono żadnej szczeliny, z której mogłyby uchodzić gazy, Oppe opublikował artykuł negujący dotychczasowe teorie. Stwierdził w nim, że w Delfach nigdy nie było żadnej szczeliny, czy innego otworu, z którego mógłby wydobywać się gaz. Ponadto uważał, że żaden naturalny gaz nie mógłby wywołać transu opisywanego przez starożytnych, a zwłaszcza sporadycznych ataków szału opisywanych przez Plutarcha. Teoria Oppego została szybko podchwycona i stała się niezwykle popularna. 50 lat później umocniło ją stwierdzenie innego badacza starożytności, że gaz wywołujący opisywane objawy musiałby być pochodzenia wulkanicznego, a Delfy nie leżą na obszarze aktywnym wulkanicznie. O antycznych teoriach prawie więc zapomniano. Jeśli gdzieś były uznawane, to na pewno nie w środowisku akademickim, ale wyłącznie w lokalnych przewodnikach czy literaturze popularnej, bardziej jako mity niż fakty. Pojawiały się też sugestie, że trans Pytii wywoływany był dymem z kadzideł, podkładanych jej przez kapłanów, albo po prostu był udawany. Zdaniem sceptyków starożytni Grecy celowo lub nieświadomie stworzyli fałszywą legendę Delf. A trans wyroczni był zwykłym przedstawieniem. Odkrycie uskoku W latach '80 ubiegłego wieku, podczas badań geologicznych pod auspicjami ONZ i rządu greckiego poszukiwano w Grecji aktywnych uskoków (które przemieszczały się podczas trzęsień ziemi w ostatnich wiekach). Było to Grekom potrzebne do oceny stabilności tektonicznej poszczególnych regionów, w związku z planami budowy reaktorów jądrowych. Uczestniczący w badaniach amerykański geolog prof. Jelle Zeilinga de Boer z Uniwersytetu Wesleya postanowił zwiedzić Delfy. Zaobserwował on interesujące powierzchnie uskokowe w południowych zboczach góry Parnas, w okolicach sanktuarium Apollina w Delfach. Geolog zauważył identyczne powierzchnie uskokowe na skałach znajdujących sie na wschód i na zachód od sanktuarium. De Boer ustalił, że widoczne powierzchnie były końcami tego samego uskoku. Jeśli by poprowadzić linię pomiędzy nimi, to przechodziła by ona dokładnie przez świątynię Apollina. Choć nie było to widoczne, uskok ciągnął się pod ziemią między tymi zaobserwowanymi płaszczyznami uskokowymi, przebiegając pod podłogą świątyni. Ponieważ
de Boer znał tylko antyczną interpretację wyroczni (nie wiedział o jej
zanegowaniu prze Oppego), zignorował swoje odkrycie uznając je tylko
za ciekawą obserwację. Dopiero 10 lat później wspomniał on o
istnieniu uskoków pod świątynią Appolina archeologowi prof. Johnowi
Hale z Uniwersytetu Louisville, który bardzo żywo
zainteresował się wynikami badań Zeilinga de Boera. Hale na podstawie
aktualnych podręczników i artykułów naukowych twierdził, że w okolicach
Delf nie ma żadnych uskoków, rozpadlin ani szczelin. Na studiach
archeologicznych podawano to jako pewnik. Przedstawiano to nawet jak współczesne
badania naukowe mogą naprawić fałsz obecny w antycznych
przekazach. Jelle Zeilinga de Boer uparcie jednak twierdził, że
zaobserwował tam uskok. Obaj naukowcy postanowili sprawdzić rewelacje
de Boera na miejscu w Delfach. W 1996r. obaj przeprowadzili
ponowne badania geologiczne pod wykopaliskami sanktuarium w Delfach.
Dokonali zaskakującego odkrycia: zlokalizowali przecięcie się dwóch
uskoków dokładnie pod adytonem oraz kanał odprowadzający
z tego miejsca wodę źródlaną. Wszystko wskazywało na to, że
świątynię wybudowano nie po to aby umieścić w niej posąg bóstwa,
ale po to aby obejmowała fragment terenu o szczególnych właściwościach
geologicznych, obejmujący przecięcie uskoków i źródło. Zwłaszcza,
że gdyby nie to źródło, sanktuarium powstałoby zapewne w bardziej
dogodnym miejscu. Jego lokalizacja na stromym zboczu była nie tylko uciążliwa
podczas budowy, ale też groziła zawaleniem się w przypadku osunięcia
sie zbocza. Odkrycie to obalało teorię Oppego i potwierdzało
klasyczną interpretację wyroczni podaną min. przez Plutarcha. Być może
przyczyną jednoznacznego stwierdzenia w 1893r. że w Delfach
nie ma uskoku, był brak w ekipie archeologów geologa. Archeolodzy
bowiem zwykle pracują w jamach patrząc blisko przed siebie.
Geolodzy patrzą z większej perspektywy, zauważają całe łańcuchy
górskie. Widzą zjawiska w skali, która archeologom rzadko jest
dana. Dla wprawnego oka geologa uskok w Delfach był świetnie
widoczny. Skoro był uskok, a nawet dwa przecinające się, to
istaniało bardzo duże prawdopodobieństwo występowania w tym
miejscu źródeł wody.
Naukowe potwierdzenie teorii klasycznych (koniec XX w.) Nadal jednak nie wiadomo było jaki gaz mógł wydobywać się z uskoku. W bezpośrednim sąsiedztwie świątyni nie ma obecnie źródeł. Jednak w pobliżu znajduje się źródło Kerna, związane z drugim z odkrytych uskoków - kerneńskim. To wody tego źródła zalewały teren wykopalisk w XIXw. Potem wybudowano kanał, który odprowadził wodę w inna stronę. Analiza map geologicznych wskazywała na występowanie w tym obszarze pokładów wapienia bitumicznego. Skała ta po podgrzaniu wydziela różne gazy - siarkowe, węglowodory i inne. Po dokładnych analizach chemicznych próbek wody na Uniwersytecie stanu Floryda wykryto w niej obecność metanu, etanu i etylenu, w stężeniu znacznie większym niż w atmosferze. Dokonano też analizy minerałów zebranych bezpośrednio w ruinach świątyni. Znalezione tam skały zawierające osady trawertynu, tworzące się kiedy gorąca woda styka się z wapieniem, także zawierały te gazy. Dla porównania zanalizowano też pobliskie źródło kastalskie, w którym jednak nie wykryto tych węglowodorów. A więc gazy występowały tylko w wodach źródła Kerna, które można uznać pod tym względem za wyjątkowe. Zainteresowano się zwłaszcza etylenem, gdyż ma on słodkawy zapach, pasujący do zapachu "słodkich perfum" opisywanego przez Plutarcha. Przypomniano sobie wczesne doświadczenia z anestezjologii, przeprowadzane ponad 50 lat wcześniej w USA. Wynikało z nich że 20% mieszanina etylenu i powietrza prowadziła do utraty świadomości, ale niższe stężenie wprowadzało pacjentów w trans. Trans był przeważnie łagodny: pacjent był przytomny, ale odczuwał euforię i miał wrażenie przebywania poza ciałem. Czasem obserwowano gwałtowne reakcje, przypominające napady szału. Wszystko to pasowało idealnie do zachowanych relacji Plutarcha i innych źródeł antycznych. Trzęsienia ziemi obluzowywały pokłady wapienia zawierające substancje petrochemiczne, osady były podgrzewane, mieszały się z wodą gruntową i płynęły na powierzchnię. Gorąca petrochemiczna mieszanina uwalniała gazy, w tym etylen, zdolny wprowadzać w trans i odmienne stany świadomości. Tak więc po ponad dwóch tysiącleciach udało się naukowo potwierdzić starożytne teorie oraz zanegować teorie XIX-wieczne i wyjaśnić tajemnicę wyroczni delfickiej. Przypadkowa obserwacja uskoków doprowadziła do odkryć, które zmieniły podręczniki historii. Wykorzystując najnowsze zdobycze nauki profesorowie Jelle Zeilinga de Boer oraz John Hale poprawili błąd wielu pokoleń historyków. Zakończeniem przygody de Boera była publikacja - wraz z Halem i Chantonem (chemikiem z Uniwersytetu Stanu Floryda) - artykułu w czasopiśmie "Geology". Teraz odwiedzający Delfy mogą poznać prawdę: Wyrocznia nie mogła co prawda zaglądać w przyszłość, ale jej trans nie był udawany. Wieszcze natchnienie Pytii wywołane było wdychaniem gazów wydobywających się ze szczeliny w podłodze adytonu.
|
|
Zabytki Delf Marmaria Na
północny-wschód od głównego kompleksu sanktuarium delfickiego - Świętego
Kręgu - znajdują się ruiny zwane Marmaria. Nazwa ta pochodzi
od "dzikiego" kamieniołomu, z którego w średniowieczu
pozyskiwano bloki marmuru pozostałe po starożytnych budowlach. W tym
miejscu w starożytności przekraczało się mury miejskie i wchodziło
się na teren wyroczni delfickiej. Było tu sanktuarium Ateny Pronaja
- "strażniczki świątyni". Obecnie znajdują się tam
pozostałości po starej świątyni (z VIIw. p.n.e.) oraz
nowej, zbudowanej w IVw. p.n.e., po zniszczeniu pierwszej
przez Persów. Pomiędzy nimi znajduje się najlepiej widoczny z pobliskiej
szosy i najczęściej fotografowany i umieszczany na widokówkach
obiekt Delf - świątynia tolosowa (tolos), czyli
zbudowana na planie koła. Po budowli z IVw. p.n.e., wykonanej
z białego marmuru pentelickiego, do dnia dzisiejszego pozostały
trzy (z 20) doryckie kolumny podtrzymujące fragment belkowania.
Kolumny te ustawiono podczas prac archeologicznych w 1938r.
Fundament z "pieńkami" pozostałych kolumn pozwala na
wyobrażenie sobie, jak ciekawie budowla ta mogła wyglądać w całości.
Do dziś nie ustalono jej przeznaczenia.
Wychodząc z Marmarii w kierunku źródła Kastalia mija się pozostałości gimnazjonu, gdzie trenowali sportowcy przed igrzyskami pytyjskimi. Pośród ruin wyraźnie widać pozostałości po okrągłym basenie (9 m średnicy), do którego spływały zimne wody źródła Kastalia. W nim zażywali chłodnej kąpieli zmęczeni treningami zawodnicy. Greckie obiekty z IVw. p.n.e. rozbudowali później Rzymianie. Dobudowali m.in. łaźnie z ciepłą wodą (w IIw. n.e.). Oprócz budynków pomocniczych (basen, łaźnie, szatnie) najistotniejsza była palestra (miejsce ćwiczeń zawodników) i bieżnie - jedna pod gołym niebem, a druga kryta (180m długości). Źródło kastalskie Pomiędzy kompleksem Marmaria, a Świętym Kręgiem, u podnóża stromych skał bije święte źródło Kastalia. Pielgrzymi przybywający do wyroczni, a także sportowcy, musieli dokonać tu rytualnego obmycia (ablucji) głowy. Uczynił to także brytyjski poeta Byron, gdyż usłyszał, że wody tego źródła wzmagają wenę poetycką i sprzyjają natchnieniu. Obecnie do samego źródła nie można już podejść (ogrodzenie), ze względu na spadające z góry kamienie. Fragmenty starszej, prostokątnej fontanny (tuż obok drogi) pochodzą z IVw. p.n.e., a cienkie marmurowe płyty z początku okresu rzymskiego. Skalne nisze służyły zapewne do składania darów dla nimfy Kastalii - opiekunki źródła.
Święty Krąg Apollina - tzw. hieron Apollina albo temenos (sanktuarium), stanowił serce całego kompleksu wyroczni. Dziś, podobnie jak w czasach antycznych, wchodzi się przez niewielką agorę (rynek), otoczoną ruinami rzymskich portyków i sklepów, w których sprzedawano dary wotywne (dziękczynne). Tu rozpoczyna się brukowana Święta Droga, biegnąca pod górę zygzakiem, aż do świątyni Apollina. Po obu stronach drogi stały posągi ze złota, brązu i marmuru, po których dziś pozostały zaledwie fragmenty cokołów. Zaraz za agorą, po prawej stronie widać pozostałości po Pomniku Admirałów - dawniej było to 37 brązowych statui bogów i wodzów spartańskich ufundowanych w podziękowaniu za zwycięstwo Sparty nad Atenami. Po przeciwnej stronie Świętej Drogi Stało Ekswoto (dar) Arkadyjczyków - dziewięć posągów (dziś tylko cokoły) mających upamiętnić podbój Lakonii w 369r. p.n.e. Dalej, tuż przed pierwszym zakrętem drogi, za doryckimi ruinami skarbca Sykiończyków ciągną się rozległe fundamenty skarbca Syfnijczyków. Była to wspaniała jońska budowla, wzniesiona w 525r. p.n.e. Wyspa Sifnos obfitowała w kopalnie złota, więc mieszkańcy postanowili ufundować Apollinowi skarbiec, który nie miałby sobie równych. Fragmenty kariatyd (dziewcząt) wspierających (zamiast kolumn) zachodnie wejście oraz fryz można podziwiać dziś w pobliskim muzeum.
Mijając fundamenty budynku rady (buleuterionu) i ruiny sanktuarium Gai docieramy do drugiego zakrętu Świętej Drogi. Stała tu stoa Ateńczyków. Pochodzący z końca VIw. p.n.e. długi i wąski budynek posiadał dach podtrzymywany od frontu przez rząd kolumn, a od tyłu przez ślepą ścianę. Obecnie pozostały tylko trzy kompletne kolumny stojące przed murem, który stanowił dawniej tylną ścianę. Składano tam dary upamiętniające największe morskie zwycięstwa Aten, m.in. nad Persami pod Salaminą w 480r. p.n.e. Napis na portyku głosił: "Portyk został poświęcony przez Ateńczyków i ozdobiony wizerunkami broni i okrętów, jakie zdobyli na swych wrogach na morzu". Za zakrętem Święta Droga dochodzi do świątyni Apollina. W jej wnętrzu, w znajdującym się poniżej podłogi adytonie, kapłanka Pytia przepowiadała przyszłość. Po ostatniej świątyni Apollina z lat 369-329 p.n.e pozostały dziś tylko fundamenty i szczątki 6 kolumn, zrekonstruowane przez XIX-wiecznych archeologów. Jednak na podstawie tych pozostałości widać jak imponująca była to budowla. Miała wówczas wymiary 66 na 26 m. Powyżej świątyni znajduje się teatr na 5000 widzów, zbudowany przed 2500 laty, który jest jednym z najlepiej zachowanych w Grecji, choć nie może się oczywiście równać z tym w Epidauros. Podczas igrzysk pytyjskich odbywały się w nim konkursy, w czasie których w szranki stawali dramaturdzy i poeci. Teatr słynął ze wspaniałej akustyki. Był on także miejscem wielkich zebrań. Obecna postać to wynik przebudowy dokonanej w czasach rzymskich. Do
stadionu rzymskiego, zbudowanego na miejscu poprzedniego -
greckiego, prowadzi wąska i stroma ścieżka. Częściowo wykuty w skale,
o mocno wydłużonym kształcie stadion ma bieżnię o długości
178 m i mógł pomieścić 7 tysięcy widzów. Odbywały
się na nim zawody w czasie igrzysk pytyjskich. Nagrody w zawodach
były wyłącznie honorowe - każdy zwycięzca otrzymywał wieniec z wawrzynu
i prawo do własnego posągu na terenie sanktuarium. Wapienna
widownia stadionu (z okresu rzymskiego) zachowała się w bardzo
dobrym stanie po stronie północnej. Większość siedzisk w 12 rzędach
jest oryginalna, przy czym najlepiej zachowały się ławy z oparciami,
przeznaczone dla honorowych gości. Po stronie południowej widownia ma
tylko 6 rzędów siedzeń, które są w opłakanym stanie.
Muzeum Przylegające
do Świętego Kręgu muzeum, dość bogate w zasoby, warte jest
odwiedzenia chociażby z powodu kilku wyjątkowych rzeźb.
Eksponaty zgromadzone są w 13 salach. Przy wejściu stoi omfalos
- pokryta rzeźbami hellenistyczna lub rzymska kopia kamienia nad którym
spotkały się orły wypuszczone przez Zeusa. Dwa olbrzymie kurosy
czy uskrzydlony sfinks Naksyjczyków z VIw. p.n.e.
pozwalają zaobserwować podstawową cechę rzeźb archaicznych - są
one statyczne i niezbyt proporcjonalne w odróżnieniu od
idealnie proporcjonalnych i pełnych dynamizmu dzieł klasycznych.
Brązowy posąg Woźnicy (Auriga delficki) pochodzący
ze schyłkowej fazy epoki archaicznej, z oczami zrobionymi z onyksu
(wyglądają jak prawdziwe) ma już trochę cech rzeźby klasycznej. Posąg
wykonany na pamiątkę zwycięstwa w wyścigu rydwanów podczas igrzysk
pytyjskich w 478r. p.n.e. został odnaleziony podczas
wykopalisk w 1896r. Uwagę zwracają też trzy sporych rozmiarów
postacie kobiet tańczących wokół kolumny - wykonane z marmuru
pentelickiego. Przypuszcza się, że te czczące Dionizosa kobiety były
podstawą trójnogu. Z innych ciekawych eksponatów można wymienić
fryz przedstawiający sceny z Wojny Trojańskiej i walk bogów
z Gigantami oraz naturalnej wielkości wotywny wizerunek byka,
wykuty w całości ze srebrnej blachy oraz wiele drobnych przedmiotów
z kości słoniowej i szlachetnych kruszców. |